Leżę teraz w łóżku. Moje serce bije jak szalone. Nie umiem się skupić na jednej rzeczy. Coś zaczynam i nie kończę. Mój pokój wygląda jak po trzęsieniu ziemi. Chodzę cały czas uśmiechnięta , śpiewam ,a wszystko co robię spowodował Oliver. Cały czas o nim myślę , chodzę po pokoju w te i we w te. Nie umiem przestać. Nigdy nie wiedziałam ,że tak może na mnie wpłynąć osoba ,której prawie nie znam.
- Nie wytrzymam , muszę się przewietrzyć - Powiedziałam dość głośno i wiedziałam ,że zaraz ktoś przyjdzie z pytaniem '' co się stało '' . Haha trzy , dwa , jeden.
- Rose ? coś się stało ? - przyszła Zofia ubrana w fartuszek.
W duchu się zaśmiałam bo wszyscy są tu tacy przewidywalni.
- Nie nic , spokojnie.
- Myślisz o nim ?
- Ciociu , przestań , rumienię się przez Ciebie.
- Haha wiedziałam !
- Tak , zgadłaś ,ale ja idę teraz się przewietrzyć.
- Dobrze, ale przy okazji wyrzucisz śmieci.
Jak mogłabym odmówić. Zofia sprząta , pracuje , gotuje jak robot. Dziwię się ,że jakoś nikt tego nie zauważa.
- Oczywiście ,że wyrzucę ,a przy okazji pójdę do biblioteki.
- Iiii pójdziesz do sklepu kupić mi trzy marchewki.
- Dobrze.
Zofia zeszła na dół , ja natomiast się przebrałam w nowe ubrania. Zajęło mi to trochę czasu, tak jak mówiłam jestem dzisiaj chyba w jakimś transie. Kilka godzin temu go spotkałam ,a wydaje mi się jak bym już go gdzieś widziała.
~~~
Wymknęłam się z pokoju po cichu, nawet udało mi się zejść ze schodów tak aby nie zaskrzypiały. Dlaczego się wymykam ? Otóż ,gdyby Kasia lub Marysia mnie zobaczyły wiedziałam ,że zaczną mnie wypytywać. Czemu się tak ładnie ubrałam ? , czemu wychodzę itp. Gdyby tak się stało .... przytrzymały by mnie na jakieś pół godziny.
Wzięłam ze sobą torebkę w której trzymałam książki , nie wszystkie zdążyłam przeczytać ,ale nie miałam na to czasu. Nie ma sensu je przytrzymywać.
Jestem już na dole , nikt mnie nie zauważył ( oprócz Zofii bo poszłam po śmieci ). Włożyłam nowe sandałki i wyszłam.
Leciutki wiaterek otulił moją twarz , wyrzucając przy tym wszystkie zbędne myśli. Szum liści i pachnąca woń kiatów wprowadziły mnie w przyjemny trans. Szłam spacerkiem po dróżkach mijając chłopaków ,którzy siedzieli na ławce i coś do siebie szeptali .
- Patrz jaka laska .
- Nooo , niezła , ciekawe czy wolna. - Mówił jeden za drugim oglądając się za mną.
Ja natomiast się zarumieniłam i przyspieszyłam krok. Do biblioteki idzie się z piętnaście minut , więc zdążyłam usłyszeć tyle komplementów ile jeszcze nie słyszałam w ciągu jednego dnia.
- Tak, widzę już te drzwi . Chwila , ktoś tam w środku jest ,nagle poczułam na sobie ten wzrok , ten przez ,który wylądowałam w szpitalu. Zesztywniałam . Ten "ktoś" mnie obserwował.. Byłam jeszcze daleko od drzwi więc twarzy nie widziałam, ale się nie myliłam. Odwróciłam się i on też...poczułam to. Nie miałam takiego dziwnego uczucia od pamiętnego czasu po kinie.
Wyszedł, nawet na mnie nie spojrzał , a twarzy jego nie widziałam. Wyrzucił kartkę do kosza..... i odszedł.
Może to głupie ,ale chce wiedzieć co tam na kartce jest napisane.
Pobiegłam jak najszybciej umiałam , zanurzyłam rękę w koszu i zobaczyłam kartkę .Wyciągnęłam ....i zamarłam. Przeczytałam na głos.
- '' Rose myślę o tobie ''
~~~
Co to ma znaczyć ?, dlaczego ? skąd on wie jak ja mam na imię.....ale jak to ! - cały czas to sobie powtarzam nie umiem uwierzyć w to co widzę ..! On......to on.....tooo..... na pewno ! .... to ten co mnie śledził !...ale.. gdzie on poszedł ?
Szłam marszem wypatrując go. Zapomniałam o wszystkim co miałam zrobić. Chciałam go znaleźć , dowiedzieć się czemu mnie tak męczy , po co . Niestety to jak szukanie ' igły w stogu siana '. Wróciłam do biblioteki bo szłam jakieś dziesięć minut, na pewno będą do mnie dzwonić czemu jeszcze nie wróciłam.
- tyrytyryyy ! tyrytyryyy! - Trzymałam telefon w ręce więc szybko odebrałam.
- Halo ?? Rose ?? gdzie jesteś ?
- Aaaa haha ja jestem jeszcze w bibliotece - skłamałam , nie mogłam powiedzieć prawdy.
- To się pośpiesz potrzebuje tych marchewek .
- MARCHEWKI !?
- Rose !! zapomniałaś ! szybko idź do pierwszego sklepu jaki znajdziesz i kupuj ! potrzebuję na obiad.
- Dobrze, dobrze ,dooobrze.
Rozłączyła się . Przez tego kolesia zapomniałam o wszystkim.
~~~
Wróciłam do domu , oddałam książki , obiad zjadłam i poszłam do pokoju .
- Chyba zadzwonię do Mary - Chcę jej wszystko powiedzieć.
Dzwonię lecz nikt nie odbiera....
- poczekam jeszcze chwilę .. - Martwię się.
- Halo ?? Mary tu Ro..
- Numer ten nie jest osiągalny proszę nagraj w... - rozłączyłam.
To dziwne Mary zawsze ode mnie odbiera. Coś musiało się stać. I tego tak nie zostawię. Pojechałam na rowerze do domu Mary. Mieszka niedaleko ,więc dojechałam do niej w dziesięć minut. Położyłam rower na trawie i pobiegłam do drzwi. Zadzwoniłam lecz nikt nie otworzył. Spróbowałam jeszcze raz. Na szczęście w drzwiach ukazała się mama Mary.
- Ooo witaj kochanie.
- Dzień dobry , chciałam się spytać czy jest w domu Mary ?
- Nie , niestety jej nie ma . Pojechała z Ojcem na zakupy.
- Wie pani kiedy wróci ?
- Hmm a przekazać jej coś ?
- Tak. Jak przyjedzie niech pani jej powie żeby do mnie zadzwoniła bo chcę jej coś ważnego powiedzieć.
- Dobrze oczywiście ,ale coś poważnego się stało ?
- Nie , nic takiego.
- Uff to dobrze.
Stałyśmy tak na ogrodzie rozmawiając ze sobą. Musiałyśmy długo rozmawiać ponieważ Mary zdążyłą za ten czas przyjechać. W duchu się cieszyłam ,ale wydaje mi się ,że coś mnie ominęło. Wysiadła z auta i pobiegła od razu do mnie , jak małe dziecko przytuliła się i nic nie powiedziała.
Odgarnęłam jej włosy z czoła , jak troskliwa matka i powiedziałam :
- Mary ,tęskniłam za tobą , porozmawiamy ?
Mary jednak długo mnie trzymała i nie chciała puścić aż w końcu powiedziała.
- Rose muszę Ci coś powiedzieć.
Obie poszłyśmy do domu i od razu skierowałyśmy się do jej pokoju.
Mary jest zawsze pogodną osobą i przede wszystkim miłą. Jej pokój jest cały kremowo-biały. Wszędzie są róże i przeróżne rośliny. Ma nie wielki pokój lecz bardzo gościnny. Widziałam jej minę... coś musiało się zdarzyć i to nie będzie dobra wiadomość.
- Mary powiedz coś w końcu , strasznie się niepokoję. - powiedziałam tak bo chciałam od razu usłyszeć co ma mi do powiedzenia.
- Peter ze mną zerwał - W jednym momencie polał się strumień łez. Podbiegłam , przytuliłam ją i uspakajałam.
- Spokojnie Mary , Ciiiii :)
- Chodziliśmy ze sobą trzy lata i nigdy się nic nie zdarzyło przez co bym żałowała.
- Nie domyślasz się o co chodzi ?
- Dostałam tylko sms. Rozumiem ,że musiał wyjechać ,ale nawet się nie pożegnał. Nic mi nie powiedział i tak nagle sobie pojechał.
- Czekaj , Wyjechał ?
- Tak .
Mary poszła szukać telefonu po pokoju . Po chwili go znalazła i od razu szukała od niego sms.
- Mam.
Wzięłam jej komórkę i przeczytałam.
Cześć Mary... Piszę do Ciebie ostatni raz i wiedz ,że też jest mi smutno. Przepraszam ,ale zrywam z tobą. Musiałem pilnie wyjechać więc wysyłam sms.
Będę tęsknił Peter.
Żeby nie było :D jestem wesołą , miłą i przyjazną osobą :) a nie wiecznie smutną .. chciałam napisać coś innego... wszędzie są jakieś ' wesołe ' książki , a ja chciałam zacząć trochę nietypowo :)
wtorek, 23 lipca 2013
niedziela, 21 lipca 2013
Rozdział 4
Kolejny dziwny dzień. Zaczynając od tego ,że obudziłam się na podłodze ,a moja kołdra była gdzieś daleko od łóżka , wszyscy byli dla mnie mili chodź nie zdarzało się to za często. Nawet Pan Tomasz się do mnie uśmiechnął. Wszystko dookoła było takie inne. Zjadłam śniadanie przy stole co mnie też zdziwiło.... zazwyczaj jem na małym stoliczku ponieważ nie czuje się jak rodzina żeby siedzieć z wszystkimi , a tym razem mnie ' zaprosili '. Zofia oczywiście się pięknie ubrała. Miała na sobie złotą sukienkę , z długimi brylantowymi kolczykami ,z rozpuszczonymi włosami. Chciałam się jej coś spytać ,ale ona była szybsza.
- Rose jedz szybciej.
- Rose jedz szybciej.
- Dobrze , ale mnie się nie śpieszy.
- Rosee ! chcę Cię zabrać na zakupy.
- Mnie ???
W tym samym momencie wszyscy krzyknęli
- Po co ! , Czemu z nią ? , mamo !
Wiedziałam . Tutaj wszyscy byli na pierwszym miejscu , a ja na ostatnim .
- Kochani , biorę Rose na zakupy ponieważ wy macie całą szafę wypchaną ubraniami , a Rose nawet połowy nie ma tyle co wy macie . Jakaś sprawiedliwość musi być.
Za to ' kocham ' Zofię . Nigdy nie myśli o sobie , jest bardzo empatyczna i to w niej lubię.
- Dobrze , już jem szybciej tylko się ubiorę i pozmywam .
- Ahhh zostaw to , Kasia i Marysia to umyją .
- JAK TO - obie krzyknęły na raz.
- Tak to , ja się z Rosę śpieszę , a wy i tak będziecie siedziały przed telewizorem . Może w końcu coś ze sobą zrobicie.
Mina Kasi była bezcenna. Wyglądała jakby miała mnie zaraz udusić . Marysia za to wyglądała jak pomnik. Po mimo złości jej twarz wyglądała spokojnie.
- Dobrze mamo , umyjemy naczynia ,ale pod warunkiem ,że nam coś też kupisz.
- Dobrze , dobrze... no Rose szybciej.
Jednym wielkim gryzem zjadłam kanapkę która w połowie wypadła mi z buzi ,zaśmiałam się i zaczęłam zbierać to co spadło . Skończyłam i szybko pobiegłam do góry.
- W co ja mam się ubrać? Faktycznie , Zofia miała rację. Moja szafa to chyba skrzynia do starych rzeczy. Wzięłam pierwszą lepszą bluzkę i spódnicę w kwiaty. Po mimo ' starości ubrań' wyglądałam nawet ładnie.
Zbiegłam na dół i wzięłam torebkę z krzesła.
- Dobrze kochani, ja i Rose idziemy. Macie umyć podłogę i poodkurzać cały dom , papa
Hahaha w duchu się śmiałam , chciałabym zobaczyć jak Kasia sprząta, dzisiejszy dzień chyba zapiszę w pamiętniku.
Wyszłyśmy z domu i wsiadłyśmy do auta. Siedziałam w tyłu i jak zawsze zapięłam pasy. Niektórzy tego nie robią , a ja wolę być bardziej ostrożna.
Jechałyśmy jakieś 30 min , drogi w ogóle nie zapamiętałam , nie wiedziałam nawet dokąd jadę . Wiedziałam tylko że do sklepu.
- Dobrze już jesteśmy ! - powiedziała Zofia z wielkim uśmiechem na twarzy. - Uwielbiam chodzić na zakupy , a ty Rose ?
- Hmmmm od dawna nie byłam na zakupach ,więc ... niezbyt lubię.
- Ha ! to polubisz.
Zofia w tym momencie zachowywała się jak nastolatka , cała podekscytowana , uśmiechnięta i na pewno myślała sobie jak dużo rzeczy kupi:)
Wysiadłyśmy z auta i od razu poszłyśmy w stronę drzwi. Jedna wielka hala sklepów. Jeden za drugim. Nie wiedziałam w którą stronę mam iść.
- Chodź Rose, najpierw zaczniemy od butów . Lubisz sandałki? czy trampki lub buty na obcasach ?
- Sandałki i trampki.
- Doskonale.
Zofia pobiegła do sklepu CCC i już widziałam jak coś przymierza. Ja natomiast zaczęłam się rozglądać, podziwiać i..ii nagle zderzyłam się z kimś.
-Ohh przepraszam najmocniej , nie chciałam , wszystko w porządku ?
Spojrzałam na bardzo przystojnego chłopaka który patrzył się na mnie swoimi zielonymi oczami . Był wysoki i mega przystojny , wręcz idealny ! Był ubrany w białą bluzkę w serek , w brązowe spodnie z opadającymi szelkami, i słuchawkami ,które opadały mu na ramiona. Miał brązowe bujne włosy... Obudził mnie jego głos.
- Spokojnie nic się nie stało , ale czemu tak się na mnie patrzysz ? - w tym momencie się uśmiechnął , a ja się zawstydziłam . Na pewno było widać ! kurcze...
- Aaaa aaa ,ee eee masz ładne oczy :)
- Haha dziękuję ty również...
Staliśmy tak niedaleko sklepu ,gdy nagle usłyszałam Zofię wołającą.
- Roseee tu są świetne buty ! chodź przymierz kilka.
- A więc na imię Ci Rose ?
Powiedział chłopak od którego serce zaczęło bić jak szalone.
- Tak , Rose a ty ?
- Oliver, miło mi , mam nadzieję ,że tobie również. - Znów uśmiechnął się tak ,że nogi ugięły mi się w kolanach.
- A ty nie przypadkiem się gdzieś śpieszyłeś ?- powiedziałam tak aby przedłużyć rozmowę , nie chciałam aby sobie poszedł.
- Taak , masz rację lecz tak jak ty nie chce odejść.
Poczułam się bardzo wyróżniona ,że taki ładny chłopak ze mną rozmawia ,ale jednak było to podejrzane...na szczęście Zofia zaczęłam wołać drugi raz , i to znacznie głośniej.
- Roooossee !!! bo sobie sama kupię te wszystkie buty !
- Już idę !!!
Odwróciłam się aby pójść lecz duża i delikatna dłoń złapała mnie za ramie .
- Pa Rose :)
Przez całe ciało przeszedł mi dreszcz , powiedziałam tylko :
- Cześć Olivierze.
Uśmiechnął się i odszedł.
~~~
Zakupy trwały całe trzy godziny. Zofia kupiła mi cztery sukienki , pięć spódnic , osiem bluzek , trzy pary butów i dwa naszyjniki.
- Haha kochana, dzisiejsze zakupy były wspaniałe. Jeszcze nigdy nie miałam z tego większej radości niż z codziennych zakupów. W bardzo dobrym towarzystwie je spędziłam , a ty jak się bawiłaś ?
Myślami byłam gdzie indziej .Po mimo tego usłyszałam każde słowo ,które powiedziała Zofia.
- AaaaAa mnie również się podobało ...- przerwała mi
- Chyba ' podobał ' - powiedziała to patrząc na mnie z uśmiechem.
- W cale , że nie ! ... no może , ale Ciociu mówimy o zakupach !
- Ha... pewnie ,ale o tym chłopaku też mi powiesz.
- Dobrze, ale mam pytanie.
- Tak ?? słucham ?
- Czy mogę Cioci oddać chodź połowę pieniędzy które na mnie wydałaś ?
- Cośśs ty ! , pewnie , że NIE ! nigdy , nie ma mowy !
- Aa aale dlaczego ?
-No a jak myślisz kochana.... Ja jestem jak bankomat , wyrzucam pieniądze , a nie zabieram :D
- Ale przecież wydałaś na mnie tak dużo pieniędzy.
- Ty się o to nie martw... dobrze. Teraz mi powiedz , gdzie zaparkowałyśmy ?
To pytanie mnie rozbawiło , nawet nie patrzałyśmy gdzie parkujemy , chyba długo będziemy szukać tego auta.
~~~
Po dziesięciu minutach szukania auta w końcu znalazłyśmy i od razu pojechałyśmy do domu.
Nic nie mówiąc przez całą drogę myślałam o Olivierze. Tak bardzo mnie zafascynował ,że chciałabym go lepiej poznać. Jak mam go znaleźć ? przecież nic o nim nie wiem , skąd , gdzie mieszka i jakie ma nazwisko..... Nic przecież nie wiem. Myślałam tak długo ,że nie zauważyłam jak Zofia wysiadła z auta i jeszcze zdążyła zabrać zakupy , a ja wciąż siedziałam.
- Rosee wysiadaj , nie będziesz tu chyba spała ? - zaśmiała się Marysia i poszła do domu.
Miała racje , siedziałam w aucie jakieś piętnaście minut. Chyba wystarczy :p
Weszłam do domu , przytuliłam Zofię i podziękowałam jej. Poszłam do góry do pokoju i znalazłam się w swoim świecie. Bardzo lubiłam ten pokój ponieważ rzadko kto tu wchodził i byłam sama. Sama mogłam myśleć nad pewnymi sprawami ,a teraz myślę o Olivierze.
piątek, 21 czerwca 2013
Rozdział 3
W domu ,domu , domu ! - krzyknęłam jak najgłośniej umiałam ! Bałam się ,że znowu poczuję ten dziwny wzrok ...na szczęście tak nie było. Wróciłam szczęśliwa lecz obolała.... wzięłam tak dużo książek ,że ręce mnie teraz bolą . Na razie odstawiłam je na komodę . Ściągnęłam sweter i pobiegłam na górę do pokoju. Wiedziałam ,że długo sobie nie odpocznę ,ponieważ Mary na pewno do mnie zadzwoni.Wskoczyłam na łóżko trzymając telefon bo coś czułam ,że zaraz zadzwoni.
- Drrrrrrrrr!!!
- Halo ? Mary ?
- nastała cisza... chodź nie powinno jej być. Mary jest rozgadaną osobą która najwięcej zabiera mi pięniędzy z telefonu.
- MARY !! - krzyknęłam
- MARY !! - krzyknęłam
- hlip.
-usłyszałam .... nie... chwila .... Mary płacze ?
- Haaaloo Mary co jest , mów !!
- Pppeee
- ?? pppee?
- Peter nie przyszedł na naszą randkę.... - w jednym momencie usłyszałam głośny płacz.
- Mary ? Skarbie ,wiesz dlaczego nie przyszedł ?
- Wyjechał !!
- Jak to wyjechał ? Dlaczego , po co , CZEMU ?
- Napisał mi sms .
- NO TO CZYTAJ !!! co napisał ?
- '' Cześć , Mary.... nie będzie mnie dziś na naszej randce , muszę coś załatwić , nie pytaj gdzie jadę. Cześć.
- Gdybym mogła go dorwać !!! - pomyślałam sobie . Jak on mógł zrobić coś takiego Mary !
- Podłe prawda ? - powiedziała Mary która ledwo co mówiła, cały czas psikała.
- Może ten wyjazd był ważny skąd wiesz co musi załatwić ?
- Aaalllee , czzzeemu nie pppowiedział mmi wcześśniej ?
- Może nie mógł ?
- Rose , nie mogę.. przepraszam muszę odpocząć , pogadamy jutro .... za bardzo to mną wstrząsnęło
Odstawiła słuchawkę nie mówiąc nawet '' cześć '' . W końcu się nie dziwię, że nie powiedziała , ale dziwi mnie fakt ,że się nie pojawił .
- Roosseee kolacja na stole - Krzyknęła Zofia
- Idęęe , chwileczkę.
Nie lubię tych wspólnych ' kolacji ' , od razu wiadomo o kim myślę i zamiast zajmować się jedzeniem to o nich myślę. Cóż....rodzice nie żyją już 2 lata ...ale wciąż jest to dla mnie trudne.
- Już schodzę !!!
Zbiegłam po schodach jak najszybciej gdy nagle ...... te uczucie .... wróciłam się do pokoju ,wyjrzałam przez okno.... Zamarłam ... ktoś tam stał , cały ubrany na czarno , twarzy nie było widać. Zrobiło mi się słabo , usiadłam i w jednym momencie , Zemdlałam.
~~~
Uciekałam , nie wiedząc dlaczego i przed kim ..... Biegłam przed siebie nie zwracając uwagi na co nadepuje . Głos , ten głos cały czas był we mnie , przemawiał ,ale nie rozumiałam co mówił. Zobaczyłam latarnię , która ledwie co świeciła, a niedaleko jedno duże drzewo ...podbiegłam i usłyszałam : ''Zakochany jest jak człowiek w lesie - zapatrzony w jedno drzewo ''.
Bez wahania wsłuchałam się w głos , który stał się częścią mnie .... nie bałam się go tak jak wcześniej. Przyzwyczaiłam się i on do mnie też. Podbiegłam pod drzewo i zobaczyłam wydrapany napisz '' Rose- jedyna osoba którą kocham i ona mnie też ''
Bez wahania wsłuchałam się w głos , który stał się częścią mnie .... nie bałam się go tak jak wcześniej. Przyzwyczaiłam się i on do mnie też. Podbiegłam pod drzewo i zobaczyłam wydrapany napisz '' Rose- jedyna osoba którą kocham i ona mnie też ''
Nagle ktoś krzyczał moje imię , coraz głośniej , głośniej '' Roooseee , proszę żyj '' W jednym momencie zobaczyłam światło , nie była to latarnia ,która oświetlała wszystko dookoła tylko ..... mała latareczka ?
- Roosee !! na reszcie , obudziła się !!
- Proszę odejść , pacjentka nie jest w stanie na razie rozmawiać , niech państwo przyjdą za 2 godziny.
Gdy to usłyszałam od razu podniosłam się do siadu.
- Gdzie ja jestem ? , co się stało ?
- Witaj , Rose.
Jakiś dziwny facet stał obok łóżka na którym leżałam , a nie było za wygodne. Miał krótkie włosy , brązowe oczy i .... i dziwny wyraz twarzy , jakby smutny . Jego głos tak jakby znajomy ,ale chwila ,ktoś krzyczał abym żyła . W jednym momencie podniosło mi się ciśnienie i ten ' ktoś ' położył mi bardzo delikatnie głowę na poduszkę .
- Spokojnie , Rose. Jesteś w szpitalu , miałaś zawał serca.
- Zawał serca ?- krzyknęłam , bo mnie to przeraziło !
- Tak , wiem. W tym wieku jest to trochę dziwne , ale coś musiało na Ciebie bardzo mocno wpłynąć aby dostać taki mocny skurcz.
Raczej '' ktoś ''- pomyślałam od razu o tym facecie.
- Doktorze ?
- Tak ,Rose ?
- Czy ja.... znaczy , kiedy wrócę do domu ?
- Z takim przypadkiem jak twój , to za dwa lub jeden tydzień.
- Tak długo ?? Ale ja mam szkołę i i...i muszę...
- Musisz ?
- Przepraszam , nie ważne. Jeśli mi się polepszy too...
- Tak , jeśli będzie lepiej wrócisz za jakieś cztery , pięć dni.
Przynajmniej to. Może nie była to zbyt długa rozmowa ,ale zobaczyłam ,że jestem sam na sam z tym facetem.
Gdy na mnie patrzył widziałam w jego oczach nadzieję , coś niesamowitego . Niestety on całym sobą był smutny.
- Coś się stało doktorze ?
- Mnie nic , raczej tobie.
- Tak wiem , ale pan jest taki..
- Smutny ?
- Właśnie.
Jego wyraz twarzy zrobił się jeszcze bardziej przygnębiający. Po mimo smutku , który tak długo we mnie ' mieszkał ' Nie lubiłam ,gdy ktoś był przygnębiony. Chciałam do niego coś powiedzieć , spojrzałam na plakietkę ,ale .... on nie miał plakietki ! Co to za lekarz który ... chwila , on nawet nie jest ubrany jak lekarz. Dziwne , zaczęłam się trochę bać. Jego oczy chyba to zauważyły ,że się denerwuje, ponieważ zrobiły się większe ,a co najdziwniejsze z ciemnych oczu zrobiły się ....zielone ?
Nie umiałam tak dłużej wytrzymać , musiałam coś powiedzieć , bałam się.
- Dokt... - nie zdążyłam ,on mnie wyprzedził.
- Will
Will - imię o którym zawsze marzyła aby mój chłopak takie nosił , mało brakowało a bym się zakochała.
-Rooosee ! - wbiegła zapłakana Mary
Spojrzałam w drzwi na Mary , ale chciałam też powiedzieć do Willa ,że dziękuję ....Znikł , nie ma go ?!
- Jak się czujesz ?
- Mary?
- Boli Cię serce..?
- Mary !!
- słyszałam co się stało , ale nie rozumiem dlaczego ..a ty jak myślisz ?
- MARYY !!! czy jak wchodziłaś to ktoś był w pokoju ?
- Rose ? ty chyba jeszcze nie jesteś w formie , głupoty wygadujesz , nikogo nie było.
Wymyśliłam to sobie ? Tego mężczyznę , przecież on rozmawiał z Zofią...i.iiii oni tu byli...
- Rose , na prawdę ja nikogo nie widziałam , wbiegłam tu i jedynie co poczułam to głód.
- Mary !! :)
- No coo , głodna jestem i jeszcze się nie pozbierałam. Idę kupić Ci wodę , zaraz wracam.
-Dobrze !!!
Dlaczego , dlaczego on na mnie nachodzi , czemu tylko ja go widzę , a może to tylko złudzenia ? Ale on rozmawiał z Zofią ,on jego oczy i ten głos , przecież. Ahhh nie ważne , pewnie mi się to przyśniło.
- Witaj , Rose
Spojrzałam na drzwi i myślałam ,że ...ale to nie on . Tym razem do sali wszedł starszy i przy sobie staruszek z wielkim uśmiechem na twarzy.
- Dzień dobry. Odpowiedziałam trochę zdziwiona , nie wiedziałam co go tak cieszy.
- Rose , myśleliśmy ,że tu z nami jeszcze zostaniesz ,lecz...
- Mogę ?
- Tak , z każdą minutą robisz się coraz silniejsza co jest świetną wiadomością nawet teraz dostałaś rumieńców na twarzy , lecz trochę nas to niepokoi. Dlaczego tak nagle i to po zawale czujesz się silna , wesoła i na pewno spragniona wolności , musimy tylko zrobić jeszcze jedno badanie i będziesz mogła wyjść.
Z szafki wyciągnął jakieś dziwne urządzenie , przyłożył mi do klatki piersiowej.
- Tak , wszystko jest zadziwiająco normalne .
- Normalne ?
- Ohh przepraszam , właściwe , to dobre słowo .
- Jak pan tym urządzeniem zrobił...to ..tak szybko i...
- Rose , technologia się rozwija , na tym świecie są już takie urządzenia, o których nie mamy pojęcia . Sam w zasadzie nie wiem jak to działa. Ledwo co widzę ,w końcu 17 lat tak jak ty ... nie mam .Naciskam guzik i automatycznie wyskakuje mi zdjęcie twojej klatki piersiowej z wynikami na dole.
- Zadziwiające.
- Nieprawdaż ?
Bardzo miło mi się z nim rozmawiało ,ale skoro mogłam już iść , to po co tu siedzę.
- Wiem o czym myślisz Rose , o wolności
- Możliwe
- Dobrze , wypiszę Ci receptę ,a ty się pakuj.
Wbiegła , zadyszana i wesoła Mary.
- Mam wodę ! przepraszam ,że tak długo ,ale nagle wszystkim zachciało się pić.
- Dobrze oto recepta i właśnie pij dużo wody , nie przemęczaj się i co najważniejsze nie biegaj.
- Dobrze panie doktorze. Chciałam się jeszcze czegoś spytać.
- Tak ? słucham.
- Czy prasuje tutaj w szpitalu taki wysoki mężczyzna z ciemnymi oczami i...
- Will ?
- Takkk ! - krzyknęłam , wiedziałam ,że go sobie nie wymyśliłam !
- Tak pracuje tu , ale swoją osobą , postawą nie pomaga zbytnio . Patrz na mnie . Jestem wesoły aby pacjenci również byli weseli , nie bali się ,że przyjdzie jakiś doktor ,który chce pociąć wszystkich na kawałki...
- Jak na starszego Pana , mówi całkiem młodzieżowo.
- Staramy się aby każdy pacjent czuł się oswojony.
- Żeby się nie bał.
- Tak , a Will odwiedził Panią ?
- Odwiedził ?
- Tak
- Jak to odwiedził ?
- Will wchodził tu praktycznie cały czas i Cię pilnował.
- Był tu ?
- Tak , dziecko przecież mówię wyraźnie ! Założyłem zęby , czemu cały czas powtarzasz to co mówię ?
- Bo wydawało mi się ,że on...
- Znikł ?
- Tak !
- Will jest ... hmm ... iluzjonistą.
- Ale on przecież....
- Tak , Rose jest lekarzem ,dlatego go przyjęliśmy ponieważ jeszcze bardziej oswaja ludzi z otoczeniem , jest dość spokojnym człowiekiem ,ale od jakiegoś czasu stał się ponury. Cały czas mówi ,że stracił swoją ' Muzę' Lecz jak go widziałem po wyjściu z twojego pokoju , miał nawet inne oczy i co najdziwniejsze miał uśmiech.
- Uśmiech?
- Yhyy coś mi się wydaje ,że on już znalazł swoją Muzę.
- Eeeeeghemmm , przepraszam ...ale ja tu STOJĘ !!! , NIEDALEKO !!
- Mary !! - krzyknęłam , kompletnie o niej zapomniałam.
- Zapomniałaś ,że tu stoję ?! Uhhgg ale przynajmniej też sobie posłuchałam.
- Dobrze Rose , jak będziesz chciała to przyjdź tu jeszcze raz to dokończymy rozmowę , teraz kieruj się w stronę twojego domu i pamiętaj ...
- Nie biegać .
- Właśnie , dobrze..odpoczywaj Rose.
- Do widzenia.
Doktor wyszedł , minął Mary patrząc się jej prosto w oczy aż zrobił tak śmieszną minę ,że Mary która nie umiała wytrzymać i sama zaczęła pić wodę , zaksztusiła się i od razu zaczęła się śmiać.
W taki oto sposób minął mi praktycznie cały dzień ! Zaczynając od Urodzin w kinie , kończąc w szpitalu , gdzie dwa razy poczułam te dziwne uczucie , ciekawe urodziny :P. Jest godzina 21.00 nie wiem co jeszcze może mi się zdarzyć ..ale mam nadzieję ,że nic.
Wyszłam ze szpitala i pojechałam w Zofią i Mary do domu. Jednak wciąż myślę o Willu . Nie umiem zapomnieć , muszę się przespać.
piątek, 31 maja 2013
Rozdział 2
Umyta , uczesana , ubrana, gotowa do wyjścia. Mary zabiera mnie do kina. Ogółem jestem maniaczką filmową. Idziemy na jakąś komedię , chcę się rozweselić , a nie myśleć tylko o jednym.
- Halooo !! Rose to do Ciebie - krzyknęła Kasia. Twoja przyjaciółka na Ciebie czeka !!!
Taak ;) Mary jak zawsze punktualna. Rose to ja.... Mama mnie tak nazwała ponieważ uwielbiała róże.
- Już idę !!! - krzyknęłam schodząc ze strychu.
Mary jak zawsze pięknie wyglądała. Ma jasną karnacje , blond długie włosy , zielone oczy i świetny styl ubierania. Ja natomiast mam krótkie brązowe włosy do ramion , jasną karnację , niebieskie oczy iiii...i właśnie. Nie jestem najlepsza w ubieraniu się. To co znajdę w szafie od razu ubieram. Dla mnie nie ma znaczenia jak wyglądam , ważne żebym miała coś na sobie! Cóż... dziś muszę się postarać. Ubrałam białą bluzkę na ramiączkach z brązowym sweterkiem , jasne jeansy ( rurki) + balerinki. Chyba nieźle jak na mnie :D nie ??
Zbiegłam na dół jak najszybciej umiałam i od razu rzuciłam się na Mary.
- Maaryyyy , tęskniłam za tobą !! czemu nie odbierałaś ? - powiedziałam trochę za szybko...nie wiem czy coś zrozumiała ....zmęczyłam się biegnąc na dół.
- Ohh na prawdę ?? przepraszam .... miałam wyłączony telefon...- Mary się uśmiechnęła
- Co się tak szczerzysz ? - odpowiedziałam śmiejąc się.
- A noo bo wiesz......
- Mary tylko nie mów mi o nim.
- Halooo !! Rose to do Ciebie - krzyknęła Kasia. Twoja przyjaciółka na Ciebie czeka !!!
Taak ;) Mary jak zawsze punktualna. Rose to ja.... Mama mnie tak nazwała ponieważ uwielbiała róże.
- Już idę !!! - krzyknęłam schodząc ze strychu.
Mary jak zawsze pięknie wyglądała. Ma jasną karnacje , blond długie włosy , zielone oczy i świetny styl ubierania. Ja natomiast mam krótkie brązowe włosy do ramion , jasną karnację , niebieskie oczy iiii...i właśnie. Nie jestem najlepsza w ubieraniu się. To co znajdę w szafie od razu ubieram. Dla mnie nie ma znaczenia jak wyglądam , ważne żebym miała coś na sobie! Cóż... dziś muszę się postarać. Ubrałam białą bluzkę na ramiączkach z brązowym sweterkiem , jasne jeansy ( rurki) + balerinki. Chyba nieźle jak na mnie :D nie ??
Zbiegłam na dół jak najszybciej umiałam i od razu rzuciłam się na Mary.
- Maaryyyy , tęskniłam za tobą !! czemu nie odbierałaś ? - powiedziałam trochę za szybko...nie wiem czy coś zrozumiała ....zmęczyłam się biegnąc na dół.
- Ohh na prawdę ?? przepraszam .... miałam wyłączony telefon...- Mary się uśmiechnęła
- Co się tak szczerzysz ? - odpowiedziałam śmiejąc się.
- A noo bo wiesz......
- Mary tylko nie mów mi o nim.
- Taak zgadłaś !
Mary od jakiegoś czasu chodzi z takim jednym ..... Peter... tak ma na imię. Nie lubię go od czasu spotkania , a poznaliśmy się przez Mary. Koniecznie chciała mnie mu przedstawić. Ja natomiast się z tego tak nie cieszyłam. W tych czasach ludzie są dziwni.. nikt nie jest poważny. Wszyscy myślą tylko o imprezach ... To mnie denerwuje ! i On też ! Zaciąga Mary na złą stronę....przez niego zaczęła się zrywać z lekcji , nie dostaje samych piątek (tak jak zawsze) tylko tróje i dwóje... Odrywa się od nauki i to mnie denerwuje.
Peter - jest to wysoki brunet z brązowymi oczami i uśmiechem którego nie lubię.
- Wiesz ?? codziennie rozmawiamy , mówi mi ,że mnie kocha , kupuje mi kwiaty .....ejj Rose.... słuchasz mnie ?
Mary od jakiegoś czasu chodzi z takim jednym ..... Peter... tak ma na imię. Nie lubię go od czasu spotkania , a poznaliśmy się przez Mary. Koniecznie chciała mnie mu przedstawić. Ja natomiast się z tego tak nie cieszyłam. W tych czasach ludzie są dziwni.. nikt nie jest poważny. Wszyscy myślą tylko o imprezach ... To mnie denerwuje ! i On też ! Zaciąga Mary na złą stronę....przez niego zaczęła się zrywać z lekcji , nie dostaje samych piątek (tak jak zawsze) tylko tróje i dwóje... Odrywa się od nauki i to mnie denerwuje.
Peter - jest to wysoki brunet z brązowymi oczami i uśmiechem którego nie lubię.
- Wiesz ?? codziennie rozmawiamy , mówi mi ,że mnie kocha , kupuje mi kwiaty .....ejj Rose.... słuchasz mnie ?
- Eyeye...?? przepraszam zamyśliłam się.
- Jassne i tak wiem ,że go nie lubisz ..ale mogłabyś chodź troszeczkę poudawać że mnie słuchasz - uśmiechnęła się tak ,że mnie rozśmieszyła
- Jassne i tak wiem ,że go nie lubisz ..ale mogłabyś chodź troszeczkę poudawać że mnie słuchasz - uśmiechnęła się tak ,że mnie rozśmieszyła
- HAHA no dobrze , słucham ...ale proszę mów tak żebym nie zasnęła.
-Rose !
-Rose !
- No dobrze..żartuje.Mów dalej.
Dochodziłyśmy do Kina i w trakcje poczułam czyjś wzrok na sobie... Czułam się niezręcznie.....Odwróciłam się...i ta osoba też... poszła.
-Rose ? co jest ?
- Aa nie nic... tylko myślałam ,że...ajj nie ważne.... Na jaki film mnie zabierasz ?
- Właśnie. Nawet nie wiem haha , musimy wybrać.
- Okey.
Dochodziłyśmy do Kina i w trakcje poczułam czyjś wzrok na sobie... Czułam się niezręcznie.....Odwróciłam się...i ta osoba też... poszła.
-Rose ? co jest ?
- Aa nie nic... tylko myślałam ,że...ajj nie ważne.... Na jaki film mnie zabierasz ?
- Właśnie. Nawet nie wiem haha , musimy wybrać.
- Okey.
Znów...to uczucie..ktoś mnie śledzi ,ale nie mogłam odejść bo bym jeszcze mu ułatwiła sprawę. Trochę się bałam...ale nie mógł sobie wybrać inny dzień ? tylko właśnie w moje urodziny ?
Nie mogę pokazywać ,że coś jest nie tak...w końcu są moje urodziny i wszystko ma być idealne.
- Ok.. Rose idziemy na film " Obserwowana''
Brawo ! sobie pomyślałam ! akurat gdy jestem obserwowana ! ,ale czemu ktoś by mnie miał śledzić?
Mary kupiła dwa bilety i biegiem pobiegłyśmy na swoje miejsca. Ale nie mogło się obejść bez popcornu.
Miejsca były ideale... praktycznie w samym środku. Nie było tłumów ,więc nie było gadania.
Film trwał półtorej godziny . Dla mnie idealny - romans , zdrada , zagadka , fantazja. W końcu oderwałam się od mojego życia.
- Mary.. bardzo Ci dziękuję za dzisiejszy dzień.
- aa proszę bardzo!! - zaśmiała się.
- Rose ?? - powiedziała cicho.
- Tak ??
- Umówiłam się z Peterem..... ale..ja
- Doobra , rozumiem ! leć do niego i jutro mi wszystko opowiesz !
Nie mogę pokazywać ,że coś jest nie tak...w końcu są moje urodziny i wszystko ma być idealne.
- Ok.. Rose idziemy na film " Obserwowana''
Brawo ! sobie pomyślałam ! akurat gdy jestem obserwowana ! ,ale czemu ktoś by mnie miał śledzić?
Mary kupiła dwa bilety i biegiem pobiegłyśmy na swoje miejsca. Ale nie mogło się obejść bez popcornu.
Miejsca były ideale... praktycznie w samym środku. Nie było tłumów ,więc nie było gadania.
Film trwał półtorej godziny . Dla mnie idealny - romans , zdrada , zagadka , fantazja. W końcu oderwałam się od mojego życia.
- Mary.. bardzo Ci dziękuję za dzisiejszy dzień.
- aa proszę bardzo!! - zaśmiała się.
- Rose ?? - powiedziała cicho.
- Tak ??
- Umówiłam się z Peterem..... ale..ja
- Doobra , rozumiem ! leć do niego i jutro mi wszystko opowiesz !
- Dzięki Rose ! jesteś kochana !
Pobiegła na szpilkach ...co jest dla mnie niemożliwe i śmieszne. Całe życie chodzę tylko w balerinkach i trampkach. Ja za to udałam się do księgarni.... Nie było późno, na film poszłyśmy o 12.00 i pochodziłyśmy sobie po sklepach.
Właśnie idę sobie do księgarni. Jestem ''molem '' książkowym.
- Dzień dobry Pani Katy - powiedziałam bardzo grzecznie , gdyż Katy ( a nie była ode mnie aż tak starsza , bo ma 25 lat ) nie lubi mnie.. dlatego że nie czytam w ciszy tylko pokazuje swoje emocje. Gdy ktoś w książce ucieka to tak się ekscytuję , że zawsze spadnę z krzesła. Wybrałam książkę pod tytułem '' Przyłapana'' i się zaczęło.
~ ~ ~
Po trzech godzinach czytania książek ..a trochę ich było ( choć miałam przyjść na chwilkę ) ... Katy mnie wyrzuciła...prawie jej złamałam krzesło. Wypożyczyłam pięć książek i sobie poszłam. Jak zwykle zostawiłam po sobie porysowane krzesła.
- Jak jeszcze raz zniszczyć te krzesła to....
- spokojnie Katy. Będę chodziła z taśmą klejącą.
- Ty sobie nie żartuj...one nie są...
- Wiem nie są tanie... rozumiem .
- Nie rozumiesz ...jak co kilka dni je dewastujesz ! - krzyknęła i pokazała , że mam wyjść.
- Już idę . Nie denerwuj się bo złość piękności szkodzi ..będziesz miała zmarszczki - wybiegłam ze śmiechem. Katy za to chyba chciała mnie ' zabić' .
Pobiegła na szpilkach ...co jest dla mnie niemożliwe i śmieszne. Całe życie chodzę tylko w balerinkach i trampkach. Ja za to udałam się do księgarni.... Nie było późno, na film poszłyśmy o 12.00 i pochodziłyśmy sobie po sklepach.
Właśnie idę sobie do księgarni. Jestem ''molem '' książkowym.
- Dzień dobry Pani Katy - powiedziałam bardzo grzecznie , gdyż Katy ( a nie była ode mnie aż tak starsza , bo ma 25 lat ) nie lubi mnie.. dlatego że nie czytam w ciszy tylko pokazuje swoje emocje. Gdy ktoś w książce ucieka to tak się ekscytuję , że zawsze spadnę z krzesła. Wybrałam książkę pod tytułem '' Przyłapana'' i się zaczęło.
~ ~ ~
Po trzech godzinach czytania książek ..a trochę ich było ( choć miałam przyjść na chwilkę ) ... Katy mnie wyrzuciła...prawie jej złamałam krzesło. Wypożyczyłam pięć książek i sobie poszłam. Jak zwykle zostawiłam po sobie porysowane krzesła.
- Jak jeszcze raz zniszczyć te krzesła to....
- spokojnie Katy. Będę chodziła z taśmą klejącą.
- Ty sobie nie żartuj...one nie są...
- Wiem nie są tanie... rozumiem .
- Nie rozumiesz ...jak co kilka dni je dewastujesz ! - krzyknęła i pokazała , że mam wyjść.
- Już idę . Nie denerwuj się bo złość piękności szkodzi ..będziesz miała zmarszczki - wybiegłam ze śmiechem. Katy za to chyba chciała mnie ' zabić' .
Może jej nie lubię ,ale zawsze jakoś mnie rozweseli np. swoją miną gdy się wkurza.. Wygląda jak wściekły '' Jaś Fasola ". Serio ! zawsze się śmieję. Dobra koniec tego... muszę wrócić do domu !
czwartek, 30 maja 2013
Rozdział 1
Stało się , wszystko o czym marzyła zniknęło od tak... . Dlaczego ? czy na to zasłużyłam ? Straciłam najważniejsze osoby ,które kochałam. Wtedy , gdyby nie ta pogoda teraz śmiałabym się , chodziła z przyjaciółmi po sklepach itp , a nie siedziała przed grobem moich rodziców . Kochałam ich i nadal kocham , nigdy nie przestanę. Aneta i John - tak mieli na imię , teraz to tylko popiół. Oni też mieli marzenia tak jak ja.... teraz to a-wykonalne , niemożliwe... Na pewno chcecie wiedzieć jak zginęli?
Zmarli w dniu mojego egzaminu. Jechali wieczorem do szkoły , niestety była mgła... Czekałam na nich , martwiłam się ,że coś się stało. Po 30 min zadzwonił do mnie nieznajomy numer.. Odebrałam , a odezwał się głos , który wydawało mi się , że już go gdzieś słyszałam .... Niestety to tylko przemyślenia ..odezwał się Policjant z wiadomością o wypadku .... Wiecie jak to jest ?? Stracić to co się kocha? nie jakąś przytulankę ...lecz rodzinę.
Teraz mieszkam u przyjaciela mojego taty. Jest to państwo Maliszków. Głową rodziny jest ( Pan - tak go nazywam bo nie zastąpię go imieniem wujek ) Tomasz.... same imię mnie wkurza... nie lubię tego pana , ale jestem im wdzięczna ,że mnie ' przygarnęli ' Jego żona Zofia.. na szczęście jest wspaniałą kobietą z 2 dzieci - Kasia i Marysia ( traktujemy się jak siostry ) Mieszkam z nimi od 4 lat ,ale i tak wiem ,że jestem dla nich ciężarem...niby się uśmiechają ,a i tak wiem swoje. Jestem dla nich takim ' problemem '. Mieszkam na strychu... ale to chyba dobrze...przynajmniej im nie przeszkadzam.
Mogłabym tak cały czas mówić jak to jest mi źle i beznadziejnie , ale trzeba sobie radzić , iść do przodu ,a nie stać w miejscu tak jak ja przez 2 lata. Dziś chcę aby ten dzień był chodź raz inny .. bez problemów , bez niepotrzebnych łez od których zawsze oczy mnie pieką ...chcę aby był idealny ...Dlaczego ? hmmm może dlatego że dziś są moje urodziny... Tak rodzice zmarli 2 dni po moich urodzinach ....Dlatego jeszcze bardziej nie umiem opanować swoich uczuć... Dziś mam 17 lat i dlatego chcę je spędzić z moją jedyną przyjaciółką .. Mary , która od samego początku , gdy ją poznałam , wspierała mnie. Teraz też . Poznałyśmy się Nie w piaskownicy (jak to wszyscy mówią) ...lecz na torach... Wiem , dziwne ,ale już tłumaczę. Pociąg - dla mnie to maszyna odjeżdżająca ze złymi wspomnieniami .... ile razy się przejadę takim pociągiem ...zawsze ucieka chodź fragment moich myśli ... Pytanie dlaczego tam byłam skoro miałam wszystko czego sobie zapragnęłam ... Rodzinę , dom , szkołę , mojego psa - Maxa ... Przyszłam tam bo czułam się bezpieczna ... Również dlatego bo tam poznali się moi rodzice. Oboje wysiedli z innych wagonów , a gdy mama nie umiała wyjść ( po prostu bała się , bała się zejść bo czuła się bezpiecznie tak jak ja ) podbiegł mój tata i powiedział , że ''świat to nie tylko pociągi lecz miłość '' ( od tego się zaczęło )
Za każdym razem gdy tam przyjdę .... te słowa , cały czas są we mnie . Najbardziej je zapamiętałam. Dlatego bo gdy wysiadałam z pociągu (na wycieczce ) Mary wypowiedziała te same słowa .. i już wiedziałam ,że to nie był przypadek :)
Przyjaźnię się z nią jakieś ...10 lat :) i nigdy nie zawiodła ...i dziś też nie ! :)
Oczywiście jest z niej wariatka bo kupiła mi kolczyki z naszyjnikiem :) Dla niej ..zawsze czułam się ważna i potrzebna :) to ona mnie wspierała .. nawet była ze mną na egzaminie.. :)
Od Zofii i jej rodziny ... dostałam album ze zdjęciami z lat młodości moich rodziców. Był to najwspanialszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć.
Mary zaraz po mnie przyjdzie ,a ja nie ubrana ! Za niedługo wam wszystko opiszę ( jak się ubiorę , gdy zrobię fryzurę ) ,ale muszę się umyć ! w końcu 09.00 rano , nie mogę jeszcze tak długo leżeć. Cóż... trzeba się przygotować !
~ ~ ~
Cześć :) Jestem Madzia (15 lat) i strasznie mi zależy aby wam się podobało :) Piszę 1 raz coś takiego w życiu jak '' Blog" trochę mnie to stresuje ...ale mam nadzieję ,że nie jest takie złe :)
Piszcie w komentarzach.
Zmarli w dniu mojego egzaminu. Jechali wieczorem do szkoły , niestety była mgła... Czekałam na nich , martwiłam się ,że coś się stało. Po 30 min zadzwonił do mnie nieznajomy numer.. Odebrałam , a odezwał się głos , który wydawało mi się , że już go gdzieś słyszałam .... Niestety to tylko przemyślenia ..odezwał się Policjant z wiadomością o wypadku .... Wiecie jak to jest ?? Stracić to co się kocha? nie jakąś przytulankę ...lecz rodzinę.
Teraz mieszkam u przyjaciela mojego taty. Jest to państwo Maliszków. Głową rodziny jest ( Pan - tak go nazywam bo nie zastąpię go imieniem wujek ) Tomasz.... same imię mnie wkurza... nie lubię tego pana , ale jestem im wdzięczna ,że mnie ' przygarnęli ' Jego żona Zofia.. na szczęście jest wspaniałą kobietą z 2 dzieci - Kasia i Marysia ( traktujemy się jak siostry ) Mieszkam z nimi od 4 lat ,ale i tak wiem ,że jestem dla nich ciężarem...niby się uśmiechają ,a i tak wiem swoje. Jestem dla nich takim ' problemem '. Mieszkam na strychu... ale to chyba dobrze...przynajmniej im nie przeszkadzam.
Mogłabym tak cały czas mówić jak to jest mi źle i beznadziejnie , ale trzeba sobie radzić , iść do przodu ,a nie stać w miejscu tak jak ja przez 2 lata. Dziś chcę aby ten dzień był chodź raz inny .. bez problemów , bez niepotrzebnych łez od których zawsze oczy mnie pieką ...chcę aby był idealny ...Dlaczego ? hmmm może dlatego że dziś są moje urodziny... Tak rodzice zmarli 2 dni po moich urodzinach ....Dlatego jeszcze bardziej nie umiem opanować swoich uczuć... Dziś mam 17 lat i dlatego chcę je spędzić z moją jedyną przyjaciółką .. Mary , która od samego początku , gdy ją poznałam , wspierała mnie. Teraz też . Poznałyśmy się Nie w piaskownicy (jak to wszyscy mówią) ...lecz na torach... Wiem , dziwne ,ale już tłumaczę. Pociąg - dla mnie to maszyna odjeżdżająca ze złymi wspomnieniami .... ile razy się przejadę takim pociągiem ...zawsze ucieka chodź fragment moich myśli ... Pytanie dlaczego tam byłam skoro miałam wszystko czego sobie zapragnęłam ... Rodzinę , dom , szkołę , mojego psa - Maxa ... Przyszłam tam bo czułam się bezpieczna ... Również dlatego bo tam poznali się moi rodzice. Oboje wysiedli z innych wagonów , a gdy mama nie umiała wyjść ( po prostu bała się , bała się zejść bo czuła się bezpiecznie tak jak ja ) podbiegł mój tata i powiedział , że ''świat to nie tylko pociągi lecz miłość '' ( od tego się zaczęło )
Za każdym razem gdy tam przyjdę .... te słowa , cały czas są we mnie . Najbardziej je zapamiętałam. Dlatego bo gdy wysiadałam z pociągu (na wycieczce ) Mary wypowiedziała te same słowa .. i już wiedziałam ,że to nie był przypadek :)
Przyjaźnię się z nią jakieś ...10 lat :) i nigdy nie zawiodła ...i dziś też nie ! :)
Oczywiście jest z niej wariatka bo kupiła mi kolczyki z naszyjnikiem :) Dla niej ..zawsze czułam się ważna i potrzebna :) to ona mnie wspierała .. nawet była ze mną na egzaminie.. :)
Od Zofii i jej rodziny ... dostałam album ze zdjęciami z lat młodości moich rodziców. Był to najwspanialszy prezent jaki mogłam sobie wymarzyć.
Mary zaraz po mnie przyjdzie ,a ja nie ubrana ! Za niedługo wam wszystko opiszę ( jak się ubiorę , gdy zrobię fryzurę ) ,ale muszę się umyć ! w końcu 09.00 rano , nie mogę jeszcze tak długo leżeć. Cóż... trzeba się przygotować !
~ ~ ~
Cześć :) Jestem Madzia (15 lat) i strasznie mi zależy aby wam się podobało :) Piszę 1 raz coś takiego w życiu jak '' Blog" trochę mnie to stresuje ...ale mam nadzieję ,że nie jest takie złe :)
Piszcie w komentarzach.
Subskrybuj:
Posty (Atom)